EWA WOLSKA

Członek Polskiego Stowarzyszenia Bioenergoterapeutów, Uzdrawiaczy i Radiestetów. Członek Polskiego Stowarzyszenia Psychologów i Terapeutów. Jej silne właściwości bioenergoterapeutyczne zostały potwierdzone w Instytucie Bioterapii i Radiestezji.

Ewa Wolska pomaga swoim pacjentom w wielu dolegliwościach, a w szczególności w usuwaniu: nerwic, depresji, stresów dnia codziennego, lęków i niepokojów, bezsenności, migren. Jej zabiegi bioterapeutyczne są wspomaganiem przy każdej chorobie, usuwa ból fizyczny i łagodzi dolegliwości układów: oddechowego, krążenia, trawiennego, kostno-stawowego, dolegliwości kobiece i problemy zatok i uszu.   - Po wizytach u Ewy Wolskiej osobom chorym zanikają mięśniaki, cysty, guzy.  Jest pomocna w leczeniu nowotworów. Z powodzeniem wspiera energetycznie pacjentów w czasie radio- i chemioterapii.


Według niej liczba i częstotliwość zabiegów jest sprawą indywidualną. Zależy od rodzaju zaburzeń i wieku pacjenta. Jednak nie powinny się one odbywać częściej niż co dwa, trzy tygodnie. Zabieg trwa ok 30 minut.

Przychodzą osoby, które mają żylaki, wrzody żołądka, kłopoty z nerkami, płucami, układem trawiennym albo cierpią na astmę. Każdemu trzeba pomagać - tłumaczy. Każdy bioterapeuta ma za sobą wiele lat nauki, podpatruje metody pracy u innych, często okazuje się, że bioterapeuci mają tych samych wykładowców. - Ale każdy z nas wypracowuje własne metody. Gdy przychodzi do mnie osoba, która ma problemy z wątrobą, to ja i tak pracuję na całym organizmie - mówi Ewa Wolska.

- Pewne odizolowanie od świata zewnętrznego na czas wizyty wydaje mi się ważne - mówi Ewa Wolska. - nie tylko ze względu na sam zabieg bioenergoterapeutyczny, który trwa pół godziny ale także po to, by swobodnie porozmawiać z osobą szukającą pomocy. Ludzie często chcą podzielić się swoimi problemami, oczekują rady. Choroba zazwyczaj jest znakiem, że w naszym życiu coś źle robimy. Jeśli nie nastąpi tu zmiana, bioterapia będzie tylko łagodzeniem skutków, bez sięgnięcia do przyczyny.  Zależy mi aby po wyjściu z gabinetu człowiekowi było łatwiej żyć - nie tylko "na ciele", ale także w duszy. Żeby zechciał coś w swoim życiu zmienić, na przykład zacząć pozytywnie myśleć, naprawie jakieś relacje międzyludzkie, zmienić dietę.


Sława Ewy Wolskiej bierze się między innymi z lego. Że w każdy przypadek, z jakim się spotyka, angażuje się na sto procent. - Nigdy nie spieszę się w gabinecie, ta praca nie znosi pośpiechu. Pomocy u bioenergoterapeutów szukają ludzie, których medycyna klasyczna w jakiś sposób rozczarowała. A człowieka chorego dodatkowo boli fakt, że lekarz nie ma dla niego czasu, że biega między poradnią a szpitalem, spieszy się, spóźnia, nie ma warunków, by wysłuchać pacjenta czy odpowiadać na pytania. Nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji w gabinecie bioenergoterapeuty.  Osobę, która oczekuje ode mnie pomocy, chcę bliżej poznać, dowiedzieć się czegoś o jej stanie zdrowia, dolegliwościach cielesnych, ale także o problemach życiowych. Człowiek jest jednością psychofizyczną i trzeba go traktować holistycznie. Moja dotychczasowa praktyka podpowiada, że to właściwa droga. 


Zasadnicza część wizyty u Ewy Wolskiej to półgodzinny zabieg bioenergoterapeutyczny - oddziaływanie przez dotyk. Podczas takiego biomasażu energetycznego przywracana jest prawidłowa praca czakr, następuje oczyszczanie i wzmacnianie pola energetycznego, odblokowywanie kanałów energetycznych i ich harmonizacja. Terapeutka oddziałuje całymi dłońmi, lecz ten sam efekt może osiągnąć bez bezpośredniego dotyku. Nic wszystkie osoby bowiem go sobie życzą.


- Każdy zabieg wygląda podobnie, ale u każdego inaczej kierowana jest energia - mówi Bioterapeutka. - Wyczuwam dłońmi subtelne zmiany w biopolu pacjenta, miejsca, w których przepływ energii jest zaburzony i na nich się koncentruję. Nigdy chorego nie diagnozuję, sugeruję natomiast, jakie powinien zrobić badania. Zawsze podkreślam, że bioterapia jest bardzo dobrym uzupełnieniem leczenia medycznego, nie może go Jednak zastępować

Cena wizyty: 140zł