Pomoc na odległość

Jako zaawansowany adept uzdrawiania pranicznego Mirosław Czerenda potrafi  niezwykle skutecznie przekazywać energię na odległość. Wystarczy wcześniejsza rozmowa telefoniczna, podczas której uzdrowiciel  ustala z chorym konkretny czas zabiegu i podaje zalecenia jak zachować się przed, podczas i po zabiegu. W swojej praktyce pan Czerenda może odnotować liczne sukcesy, które osiągnął wykonując takie zabiegi.

* U Jolanty z Ustki zdiagnozowano raka pęcherzyka żółciowego z naciekami na dwunastnicę. Chorą poddano chemioterapii, po czym onkolog z Gdańska zrezygnował z leczenia, odsyłając pacjentkę pod opiekę lekarza rodzinnego. Bardzo agresywny nowotwór tego rodzaju nie poddaje się terapiom metodami medycyny akademickiej, Joli nie dawano żadnych szans na poprawę zdrowia.                                                                                           Sześćdziesięciolatka nie dała za wygraną: rozpoczęła zabiegi na odległość u Miroslawa Czerendy. Półgodzinne sesje odbywały się dwa razy w tygodniu. Po pięciu miesiącach lekarz rodzinny zauważył wyraźną poprawę i dał skierowanie na tomografię komputerową. Badanie zostało wykonane w Słupsku, a jego wynik zaskoczył wszystkich: nie stwierdzono nacieków na dwunastnicy. Jola kontynuowała zabiegi na odległość. W trzy miesiące później lekarz w opisie badania tomograficznego napisał, że „pęcherzyk żółciowy zeskórzył się” (prawdopodobnie znacznie zmniejszyła się grubość jego ścianek). Chora przez 10 minut wylewnie dziękowała swojemu uzdrowicielowi. Teraz kontynuuje leczenie w Klinice Akademii Medycznej w Gdańsku.

*Osiemdziesięcioletniej Barbarze z Chicago pan Mirosław po 3 zabiegach na odległość zlikwidował ból kolan, po miesiącu ustąpiły kłopoty z jelitami. Po terapii, która trwała z przerwami 5 miesięcy,  chora pozbyła się problemów z kręgosłupem, zawrotów głowy, uregulowało się też ciśnienie.                                                                                                                                                                                                                                                          *Joanna z Bielska Białej, po operacji onkologicznej, przeprowadzonej w Warszawie, cierpiała na przetokę w okolicy odbytu. Drugi zabieg chirurgiczny nie przyniósł poprawy, specjalista stwierdził, , że „stan może się tylko pogorszyć”. Z początku sesje odbywały się dwa razy w tygodniu, potem – raz i jeszcze rzadziej.  Po 3 miesiącach rana, która nie goiła się przez 2 lata, zabliźniła się.                                                                                                                  *Miroslaw Czerenda z daleka opiekował się Hanią z Sopotu, podtrzymując przez 9 miesięcy zagrożoną ciążę. *Barbara, która z trudem chodziła, bo miała uszkodzony staw biodrowy, po zabiegach codziennie wybiera się na dwugodzinny spacer.

Aby umówić się na zabiegi na odległość należy zadzwonić do Centrum Mandagaz  ( 22 757 65 07 ; 504 228 606 ). Otrzymają państwo wskazówki do dalszego postępowania.

                                                                         cena zabiegu  100zł

bok_prawy.jpg